sobota, 13 lutego 2016

Słuchaj uchem a nie...von Thunem

„Mąż, siedząc prze stole pyta: „Co to jest to zielone w sosie?" Żona odpowiada: „Mój Boże, jak ci nie smakuje, możesz stołować się gdzie indziej!"


Brzmi znajomo? Historię tę przytacza mój dzisiejszy bohater na początku swej fundamentalnej książki. Często jednak rozgrywa się ona także w naszych domach, prawda?
O kim mowa? I dlatego jego książka jest tak fundamentalna?
Po kolei.
Na bohatera mojego wpisu wybrałam Friedemanna Schulza von Thuna.
Friedmann Schulz von Thun jest profesorem i wykładowcą psychologii na uniwersytecie w Hamburgu. Prócz dorobku naukowo-dydaktycznego, posiada również ogromne doświadczenie jako trener komunikacji interpersonalnej. Wnioski z własnych obserwacji i doświadczeń konfrontowane przez wiele lat z obserwacjami i doświadczeniami jego kursantów stały się podwalinami teorii „kwadratu komunikacyjnego” nazywanego też teorią „czworga uszu”. Teorię tę wyjaśnia drobiazgowo von Thun w swoim czteroczęściowym dziele „Sztuka rozmawiania”. Książka w oryginale została wydana w 1981 roku, ale w Polsce pojawiła się dopiero bodajże dwadzieścia kilka lat później. Ja z teorią kwadratu komunikacyjnego zetknęłam się we wrześniu 2011 roku. A pamiętam  tę datę dlatego tak doskonale, bo już wtedy model ten wydał mi się w swej prostocie genialny. Dzięki niemu, bardzo szybko zrozumiałam pewne prawa komunikacyjne i na stałe umiejscowiłam go w moich szkoleniach komunikacyjnych. Był też jedną z pierwszych rzeczy których nauczyłam mojego obecnego partnera życiowego w ramach „pakietu startowego związku”. (Mój partner przyswoił go do tego stopnia, że czasem, gdy opatrznie lub intencyjnie zrozumiem jakiś jego komunikat słyszę „słuchaj uchem a nie …von Thunem”.)
No tak, słyszycie (czytacie), że model jest fundamentalny, genialny a ciągle nie wiecie na czym ta fundamentalność i geniusz polegają?
Zatem do rzeczy.
Według teorii „kwadratu komunikacyjnego” von Thuna znaczenie każdego komunikatu może być rozpatrywane na czterech płaszczyznach: zawartości rzeczowej, informacji o relacji, ujawnianiu siebie przez nadawcę oraz wyrażanego przezeń apelu. To tak, jakbyśmy słuchali jej czworgiem różnych uszu (rzeczowym, relacji, ujawniania siebie i apelu).
Ta wielopłaszczyznowość jest możliwa m.in. dzięki temu, że odbywa się za pomocą różnych środków komunikacyjnych, zarówno werbalnych jak i niewerbalnych. O ile odbiór płaszczyzny rzeczowej przekazu przez ucho rzeczowe jest łatwy, to pozostałe już mogą nastręczać wiele trudności i być zarzewiem nieporozumień. I taką, zdaje się sytuację mamy w przypadku zacytowanego na wstępie przykładu. Za chwilę przeanalizujemy go pod różnymi płaszczyznami ale najpierw trochę teorii.
Na co, konkretnie zwracamy uwagę, słuchając kolejnymi uszami?
Ucho rzeczowe – zwraca uwagę na fakty, informacje.
Ucho apelu – zwraca uwagę na to, do czego nadawca chce nas nakłonić.
Ucho relacyjne – zwraca uwagę na to, co sądzi nadawca o relacji z odbiorcą. Ucho to bywa też nazywane drażliwym.
Ucho ujawniania się nadawcy – zwraca uwagę na to, jakie uczucia, emocje przekazuje nam nadawca.
Posłuchajmy teraz komunikatów naszej pary różnymi uszami. Na początku zastanówmy się co mogła usłyszeć żona.


Jak widać nie było to nic miłego ani nawet neutralnego. W sumie był to dość obraźliwy komunikat.
Nie znaczy to jednak, że takie było zamierzenie męża. Zastanówmy się jak mogłyby brzmieć jego metakomunikaty przy założeniu, że chciał on zadać pytanie czysto informacyjne (nie wie że „zielone” w sosie to koperek). Do pełnej analizy musimy wprowadzić jeszcze definicję czworga ust, które odpowiadałyby za cztery różne płaszczyzny komunikatu nadanego.
I tak analogicznie:
Usta rzeczowe – formułują komunikat zawierający konkrety: fakty, dane, statystyki, informacje.
Usta apelu – jasno określają, czego chce nadawca i jak ma się zachować rozmówca.
Usta relacyjne – podkreślają co sądzi nadawca o relacji z odbiorcą.
Usta ujawniania się nadawcy – podkreślają uczucia i emocje jakie chciałby przekazać nadawca.


Jak widzimy jest tu pewna rozbieżność między intencjami nadawcy a zrozumieniem komunikatu przez odbiorcę. I mamy już tu całkiem niemałe zarzewie konfliktu. A dopiero przeanalizowaliśmy komunikat męża. Co mogłoby być dalej? No cóż, mamy tu naprawdę wiele możliwości ale przypuszczam, że u wielu mężów po usłyszeniu cytowanej odpowiedzi włączyłoby się „ucho drażliwe” a potem usta wypowiedziałyby jakąś „drażliwą” wypowiedź.
Co można zrobić, żeby temu zapobiec?
Sprawa nie jest taka prosta i niełatwo byłoby mi ją wyłuszczyć w krótkim wpisie na blogu. Dlatego też zapraszam na nasze najbliższe szkolenie ALFABET PARY MIESZANEJ „S – jak słuchanie”  (szczegóły znajdziesz tu)




2 komentarze:

  1. /...przypuszczam, że u wielu mężów po usłyszeniu cytowanej odpowiedzi włączyłoby się „ucho drażliwe” a potem usta wypowiedziałyby jakąś „drażliwą” wypowiedź./

    To zależy od stażu - młodzi stażem pewnie tak, lecz ci bardziej doświadczeni wiedzą że nie ma nic cenniejszego jak "święty spokój" i zwyczajnie ugryzą się w język :)

    OdpowiedzUsuń
  2. słuchanie to podstawa :) :) :) :)

    OdpowiedzUsuń