sobota, 30 kwietnia 2016

Life czy biznes coaching

"Pewien coach spytał mnie niedawno po krótkim powitaniu:
- Ty zdaje się głównie zajmujesz się life coachingiem?
- Można tak powiedzieć - odezwałem się niepewnie i szybko dodałem: - A jakim coachingiem ty się zajmujesz?
 - Ja oczywiście biznesowym i executive coachingiem. Wiesz, chodzi o działania dla prezesów i zarządów na szeroką skalę - odparł z dumą.
 - A jakie tematy bierzesz najczęściej na warsztat? - dopytywałem się z zaciekawieniem.
- Wypalenie zawodowe, problemy z delegowaniem, przepracowanie, umiejętność godzenia życia zawodowego z osobistym. - Wymienił kilka najważniejszych i zwrócił się do mnie z podobnym pytaniem: - Nad jakimi tematami coachingowymi pracujesz najczęściej?
 - No cóż - odpowiedziałem. - U mnie rzeczywiście inaczej niż u ciebie, bardziej life coachingowo: wypalenie zawodowe, problemy z delegowaniem, przepracowanie, umiejętność godzenia życia zawodowego z osobistym...
Ten krótki, anegdotyczny dialog, pochodzi z książki „Coaching i mentoring w praktyce”. Przeprowadził go autor i mój mentor Maciej Bennewicz ze swoim znajomym. Ogromnie jednak przypomina mi wiele rozmów w których sama uczestniczę a które dotyczą rozumienia definicji life oraz biznes coachingu.

Grafika na podstawie –  ma_rish, platforma: Getty Images



O co więc chodzi z tym podziałem? 
Dla mnie osobiście najważniejszym wyróżnikiem jest nie tyle sprawa tematyki coachingu lecz kwestia płatnika. Najprościej rzecz ujmując, jeśli płatnikiem jest firma, to coaching będzie często nazywany biznesowym lub będzie miał w nazwie słowa takie jak executive, career. Jeśli płaci sam klient to wtedy najczęściej będziemy działania coachingowe nazywać life coachingiem lub coachingiem życiowym. W obydwu przypadkach możemy pracować nad tymi samymi tematami i używać tych samych narzędzi i ćwiczeń. 
Spytasz więc może, dlaczego więc ja proponuję w swojej ofercie „tylko” life coaching? 
Bo bardzo cenię sobie tę wolność jaką daje mi praca tylko i wyłącznie na celach samego klienta i brak konieczności respektowania celów płatnika. 
Zatem jeśli chcesz w życiu dokonać jakiejś zmiany, chcesz od życia więcej – więcej szczęścia, satysfakcji, poczucia bezpieczeństwa. Jeśli po prostu chcesz lepszego życia, czy to na niwie prywatnej czy zawodowej  to serdecznie zapraszam Cię do kontaktu. 

czwartek, 7 kwietnia 2016

Miłość, namiętność, .... a proza życia (recenzja filmu)


Im jestem starszy tym częściej łapię się na tym, że w oglądanym filmie, lub serialu odnajduję zapożyczenia, nawiązania, czy nawet uderzające podobieństwa, do tego co dzieje się w moim życiu czy w życiu znanych mi osób.
Takie czasy nastały - wszystko już gdzieś było, lub ktoś się na kimś wzoruje, albo na nowo podchodzi do dawnych tematów.
A jednak wciąż bywam zaskakiwany (oczywiście pozytywnie) tym, jak reżyser czy scenarzysta kolejnego obrazu z niby już wyeksploatowanego gatunku, przedstawia prozaiczne, codzienne problemy w sposób uniwersalny czy też porusza sprawy o których często się zwyczajnie nie mówi.
Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy rozpocząłem oglądanie nowego naszego nabytku, w postaci filmu "Daje nam rok".
Kino brytyjskie, z kilkoma amerykańskimi aktorami na dokładkę, komedia romantyczna, więc gatunek tak często odtwarzany, że nie sposób zliczyć, niby co więcej można powiedzieć o dwójce ludzi?

Jak się okazuje - można!!
Trochę inaczej, z innym akcentem i z ciut innego punktem widzenia.
Bo nie zawsze jest idyllicznie, a wcześniej czy później wielka miłość zderzy się z codziennością i nadejdzie czas na skonfrontowanie się dotychczasowym obrazem drugiej osoby. Opuszczanie deski, wynoszenie śmieci, chrapanie lub specyficzne poczucie humoru, potrafi zatruć największą sielankę. Miłość, chociażby i wielka i bezbrzeżna - może zwyczajnie nie wystarczyć.
"Daje nam Rok" to komedia romantyczna która zdecydowanie bardziej idzie w stronę komedii niż romantyzmu. Portrety kilku par na różnych etapach związków pokazują niezły przekrój tak przez związki jak i przez plejadę charakterów, które się na te związki składają - potrzeby, wartości, cele czy marzenia. To wszystko ma ogromne znaczenie i często w "romantycznym porywie serce" zapominamy o tym, albo też zwyczajnie pamiętać nie chcemy.
Widzimy najróżniejsze stereotypy, jak chociażby najlepszy przyjaciel jednego z bohaterów, który brakiem taktu i wyczucia, oraz cechuje się niedbałym podejściem do kwestii osobistych i intymnych, czym wprawia w zakłopotanie wszystkich którzy mają z nim kontakt oraz psuje najbardziej wyjątkowe chwile swoimi "niewinnymi" żartami i komentarzami. Stronę kobiecą również reprezentuje kilka soczystych postaci, w których niewątpliwie spora część płci brzydkiej, odnajdzie swoje, byłe, obecne lub niedoszłe partnerki ... albo chociaż znajome. Ja kilka niemal natychmiast bezbłędnie zaklasyfikowałem :)
Wartość terapeutyczna obrazu?
Zbliża się weekend – łatwiej wiec będzie znaleźć czas by spojrzeć na temat związków z dystansem.
Nie oczekujcie wielkich poruszających serce, umysł i jestestwo scen które łatwo będzie cytować w memach.
Zauważycie być może jednak, jak dobre chęci potrafią skrzywdzić, a poświęcenie bywa gwoździem do trumny relacji z partnerem.



Recenzję (tym razem książki) znajdziesz także pod poniższym linkiem:

„Plan: Żyć długo i szczęśliwie” czyli amerykańska self made women w akcji

A w celu polepszenia Waszych relacji zapraszamy na:

Trening bliskości dla par